Trochę ostatnio nie publikowałem...
Napiszę więc o sprawach bieżących:
1) praca,
2) suka,
3) przyjazd do stolicy.
Wiec po kolei.
1)
Pracy nie dostałem - i to o dziwo nawet nie musiałem wymachiwać papierkiem, że nie mogę jej podjąć. Skierowanie dostałem w czwartek, w poniedziałek rano przybyłem do działu kadr firmy i na miejscu dowiedziałem się, że ogłoszenie jest już nieaktualne... (nieoficjalnie - od zeszłego wtorku) więc niepotrzebnie przybywałem, wystarczyło wykonać telefon. Otrzymawszy odpowiednią adnotację (i pieczątkę) i udałem się do właściwego sobie Urzędu Pracy. Na miejscu dowiedziałem się, że tutaj (tj w U.P.) nikt jeszcze nie wie o tym, że ogłoszenie jest nieaktualne, bo takiej informacji od firmy jeszcze nie otrzymali. Biurwokracja na całego:(
Za bilety oczywiście kasy nikt mi nie oddał, rekompensaty za stracony czas też nie otrzymam - czas, który sam mógłbym wykorzystać lepiej np rąbiąc w domu drewno.
Koniec końców dalej więc rozkoszuję się urokami bezrobocia;)
2)
Nie szukam już chętnych na szczeniaki.
Niestety Saba przeszła poważna i skomplikowaną operację. Weterynarz wyciął jej całe wiadro wnętrzności w których było 9 martwych szczeniaków. Były obawy, czy przeżyje, ponieważ krwi przy okazji straciła niemało, ale na szczęście dochodzi do siebie.
3)
Do stolicy planuję przybyć jutro (tj. w czwartek) - w piątek planuję pozałatwiać kilka spraw, odebrać kasę od Grzegorza Bożka i upodlić sie wieczorem w znakomitym towarzystwie;)
I to by było na tyle w sprawach zaległych.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urząd pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urząd pracy. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 kwietnia 2008
piątek, 28 marca 2008
Dziwne koleje losu...
Niestety nie udało mi się 27 wyruszyć do stolicy:(
Plan był taki:
1) wychodzę z domu wsiadam w PKS i jadę do Biskupca,
2) idę do Urzędu Pracy, odhaczam się, dowiaduję się o kurs i wychodzę do biblioteki,
3) wypożyczam sobie jakieś książki "na drogę" (zdając posiadane),
4) wsiadam w PKS do Wawy i jadę nim:)
5) ląduje w Wawie:)
Niestety zawiódł między innymi punkt 2:(.
Tzn o urząd zahaczyłem, podpisałem się w pokoju nr4, o kursie informacje uzyskałem - niestety wychodząc zerknąłem na tablicę z ofertami pracy (nieprędko to teraz uczynię).
Ponieważ była wywieszona oferta pracy na stanowisko klejarz w fabryce mebli z zarobkiem 2200PLN postanowiłem się nią zainteresować. Wszedłem więc do pokoju i powiedziałem, że chciałbym uzyskać jakieś informacje w sprawie tej oferty... Pani w pokoju nr9 spytała mnie czy jestem zarejestrowany jako bezrobotny (i potwierdzeniu tych danych w komputerze) skierowała mnie do pokoju nr3. W wyżej wymienionym pokoju uzyskałem... skierowanie do działu kadr firmy znajdującej się w Olsztynie oraz informacje, że:
- wynagrodzenie jest "oczywiście" brutto (czyli minus podatki),
- jest to akord (czyli ile wyrobisz za tyle ci zapłacą),
- praca jest w systemie dwuzmianowym (pierwsza zmiana od 6:00)
- odmowa przyjęcia skierowania jest równoznaczna z utratą statusu osoby bezrobotnej.
Więc muszę teraz jechać do Olsztyna, wydawać kasę na PKS (którą w Urzędzie zapewne nie zwrócą), marnować czas działu kadr firmy (ponieważ zapewne pracy tam nie dostanę - nie mogę podjąć stojącej pracy) i wrócić do urzędu pracy - z zaświadczeniem od firmy, że mnie nie chcą - do 1.04.
Ale chociaż panie w urzędzie mogą się wykazać, że coś robią w sprawie zwalczania bezrobocia:(
Odpowiedź na pytanie czemu zawiódł miedzy innymi pkt2:( - bo suka zaczęła się szczenić.
I mój cały misterny plan w piz..:(
PS. Chce może ktoś szczeniaczka?
Plan był taki:
1) wychodzę z domu wsiadam w PKS i jadę do Biskupca,
2) idę do Urzędu Pracy, odhaczam się, dowiaduję się o kurs i wychodzę do biblioteki,
3) wypożyczam sobie jakieś książki "na drogę" (zdając posiadane),
4) wsiadam w PKS do Wawy i jadę nim:)
5) ląduje w Wawie:)
Niestety zawiódł między innymi punkt 2:(.
Tzn o urząd zahaczyłem, podpisałem się w pokoju nr4, o kursie informacje uzyskałem - niestety wychodząc zerknąłem na tablicę z ofertami pracy (nieprędko to teraz uczynię).
Ponieważ była wywieszona oferta pracy na stanowisko klejarz w fabryce mebli z zarobkiem 2200PLN postanowiłem się nią zainteresować. Wszedłem więc do pokoju i powiedziałem, że chciałbym uzyskać jakieś informacje w sprawie tej oferty... Pani w pokoju nr9 spytała mnie czy jestem zarejestrowany jako bezrobotny (i potwierdzeniu tych danych w komputerze) skierowała mnie do pokoju nr3. W wyżej wymienionym pokoju uzyskałem... skierowanie do działu kadr firmy znajdującej się w Olsztynie oraz informacje, że:
- wynagrodzenie jest "oczywiście" brutto (czyli minus podatki),
- jest to akord (czyli ile wyrobisz za tyle ci zapłacą),
- praca jest w systemie dwuzmianowym (pierwsza zmiana od 6:00)
- odmowa przyjęcia skierowania jest równoznaczna z utratą statusu osoby bezrobotnej.
Więc muszę teraz jechać do Olsztyna, wydawać kasę na PKS (którą w Urzędzie zapewne nie zwrócą), marnować czas działu kadr firmy (ponieważ zapewne pracy tam nie dostanę - nie mogę podjąć stojącej pracy) i wrócić do urzędu pracy - z zaświadczeniem od firmy, że mnie nie chcą - do 1.04.
Ale chociaż panie w urzędzie mogą się wykazać, że coś robią w sprawie zwalczania bezrobocia:(
Odpowiedź na pytanie czemu zawiódł miedzy innymi pkt2:( - bo suka zaczęła się szczenić.
I mój cały misterny plan w piz..:(
PS. Chce może ktoś szczeniaczka?
Subskrybuj:
Posty (Atom)